to jak pisać dalszy ciąg mojego opowiadania, czy nie ? :)
doradzicie, proszę. wszelkie pytania zadawać tu : http://www.wywiader.pl/allergytothelies
doradzicie, proszę. wszelkie pytania zadawać tu : http://www.wywiader.pl/allergytothelies
Tagi:
doradzicie :)
12.02.2012 o godz. 07:54
komentuj (0)
Biegnę. Nie potrafię się zatrzymać. Coś karze mi biec. Nawet nie, nie nazwałabym to bieganiem. Raczej ucieczką.
Tak, uciekałam przed kimś, lub czymś. Co to było? Nie wiem.
W pewnym momencie to samo coś co kazało mi biec zatrzymało mnie. Ze zmęczenia padłam na ziemie, wtedy też zauważyłam że jestem cała przemoczona, a z nieba lecą orzeźwiające krople deszczu.
Prześladowca znajdował się co raz bliżej, lecz ja nie mogłam wstać. Próbowałam ze wszelkich sił się podnieść, lecz nie mogłam.
Był już tuż o krok. Na tyle blisko, że widziałam zarys jego muskularnej sylwetki, co pomogła mi też ujrzeć jego mokra i przylegająca do ciała koszulka. Zatrzymał się. Złapał mnie za ramiona i podniósł.
Wtedy też zobaczyłam jego oczy - były czarne. Dużo ciemniejsze niż noc, która nas otaczała. Poczułam dreszcz...
W tym momencie zabrzmiał przerażająco głośno budzik. Ze strachem obejrzałam mój pokój. Tak, to był tylko zły sen. Sen który powtarza się co noc od roku. Czemu wciąż budzę się z potem na czole?Zerknęłam ponownie na zegarek. Jest godzina 6.00. Dzień 1 września. Pierwszy dzień w liceum w Elmwood Spring w stanie Waszyngton.
Za oknem słońce budziło się do życia, a jego zaspane promienie delikatnie oświecały mój jasny pokój. Na dworze nie było zbyt ciepło... Oh, już odczuwam brak ciepły klimatów Los Angeles.
Spojrzałam w lustro. Czuję się inaczej, jak nie ja. Jak inna osoba. Lecz wyglądam tak samo, te same kasztanowe włosy i lazurowe oczy. Oddaliłam się nieco. Wzrost też się nie zmienił. Cięgle ten same 160 cm. Stanęłam na wagę. Też bez zmian, 47 kg. Lecz w sercu wiedziałam, że od dzisiaj jestem już inną Nathalie, nie tą sierotą z Los Angeles bez przyjaciół. Teraz wiem, że mogę wszystko zacząć od nowa, wszystko zależy ode mnie i od tego jak je ułożę. Mogę nawet być KIMŚ. Nie jakąś szarą myszką, które jej imię ludzie nawet nie starają się zapamiętać. Tylko dziewczyną która nie może odpędzić się od znajomych z imieniem które KAŻDY chce i pamięta. Tak, ta teza mnie pocieszała. Z pośpiechem ubrałam się. Postawiłam na krótką spódniczkę w różowo-beżowe kwiatki z brązowym paskiem i biały top. Zarzuciłam łososiowy rozpinany na guziki sweterek i założyłam białe balerinki. Moje kasztanowe włosy rozpuściłam. Lekkie loki sięgały mi pasa. Zarzuciłam torbę i wyszłam z domu.
Weszłam do mojej starej czarnej furgonetki. Odpaliłam ją. Jej warkot ocucił mnie troszkę i zrzucił z mojej zaspanych oczu resztkę snu.
Niepewnie nacisnęłam gaz. Wiem, że od tego momentu moje życie całkowicie ulegnie zmianom. Nic już nie będzie jak dotychczas. Ruszyłam...
I jak podoba się ? Pisać dalej czy raczej sobie odpuścić? :)
Tak, uciekałam przed kimś, lub czymś. Co to było? Nie wiem.
W pewnym momencie to samo coś co kazało mi biec zatrzymało mnie. Ze zmęczenia padłam na ziemie, wtedy też zauważyłam że jestem cała przemoczona, a z nieba lecą orzeźwiające krople deszczu.
Prześladowca znajdował się co raz bliżej, lecz ja nie mogłam wstać. Próbowałam ze wszelkich sił się podnieść, lecz nie mogłam.
Był już tuż o krok. Na tyle blisko, że widziałam zarys jego muskularnej sylwetki, co pomogła mi też ujrzeć jego mokra i przylegająca do ciała koszulka. Zatrzymał się. Złapał mnie za ramiona i podniósł.
Wtedy też zobaczyłam jego oczy - były czarne. Dużo ciemniejsze niż noc, która nas otaczała. Poczułam dreszcz...
W tym momencie zabrzmiał przerażająco głośno budzik. Ze strachem obejrzałam mój pokój. Tak, to był tylko zły sen. Sen który powtarza się co noc od roku. Czemu wciąż budzę się z potem na czole?Zerknęłam ponownie na zegarek. Jest godzina 6.00. Dzień 1 września. Pierwszy dzień w liceum w Elmwood Spring w stanie Waszyngton.
Za oknem słońce budziło się do życia, a jego zaspane promienie delikatnie oświecały mój jasny pokój. Na dworze nie było zbyt ciepło... Oh, już odczuwam brak ciepły klimatów Los Angeles.
Spojrzałam w lustro. Czuję się inaczej, jak nie ja. Jak inna osoba. Lecz wyglądam tak samo, te same kasztanowe włosy i lazurowe oczy. Oddaliłam się nieco. Wzrost też się nie zmienił. Cięgle ten same 160 cm. Stanęłam na wagę. Też bez zmian, 47 kg. Lecz w sercu wiedziałam, że od dzisiaj jestem już inną Nathalie, nie tą sierotą z Los Angeles bez przyjaciół. Teraz wiem, że mogę wszystko zacząć od nowa, wszystko zależy ode mnie i od tego jak je ułożę. Mogę nawet być KIMŚ. Nie jakąś szarą myszką, które jej imię ludzie nawet nie starają się zapamiętać. Tylko dziewczyną która nie może odpędzić się od znajomych z imieniem które KAŻDY chce i pamięta. Tak, ta teza mnie pocieszała. Z pośpiechem ubrałam się. Postawiłam na krótką spódniczkę w różowo-beżowe kwiatki z brązowym paskiem i biały top. Zarzuciłam łososiowy rozpinany na guziki sweterek i założyłam białe balerinki. Moje kasztanowe włosy rozpuściłam. Lekkie loki sięgały mi pasa. Zarzuciłam torbę i wyszłam z domu.
Weszłam do mojej starej czarnej furgonetki. Odpaliłam ją. Jej warkot ocucił mnie troszkę i zrzucił z mojej zaspanych oczu resztkę snu.
Niepewnie nacisnęłam gaz. Wiem, że od tego momentu moje życie całkowicie ulegnie zmianom. Nic już nie będzie jak dotychczas. Ruszyłam...
I jak podoba się ? Pisać dalej czy raczej sobie odpuścić? :)
Tagi:
opowiadania


